nigdy nie padaly pytania totez nigdy nikt nie udzilil odpowiedzi. pomijajac jedna mysl daje sie przyzwolenie na pominiecie nastepnej. i tak to sie ciagnie. do chwili. ktora nie wiadomo kiedy nadejdzie.ale najczesniej przychodzi wtedy gdy nie powinna. gdy pozornie jest dobrze i to wlasnie ten stan beztroski prowokuje przeszlosc by nawiedzila nasza glowe. jest dobrze. mam dosc. bezwzgledna wiara w samowystarczalnosc koliduje z pragnieniami osob trzecich. chwilowa slabosc pcha nas w ramiona ukojenia. zaskakuje nas fakt ze moze nam tam byc dobrze, ze nie wyrzekajac sie sily mozna byc potulnym wobec uczuc. ale jutro wstane i znowu uderzy mnie milion pytan o to jak jest. znowu znikne zaglusze miasto i wszystkie twarze wydadza mi sie byc obce. az w koncu ktoregos dnia postaram sie usmiechnac i rozpadne sie na male kawaleczki.i juz nic nie bedzie tak samo...spadnie deszcz i wszystko przeminie.zostanie zapach ziemii i slepcy omijajacy kaluze.tak niewiele chce.ide tylko swoja droga.z jasna wizja przyszlosci nie bacze na konsekwencje jakie niesie ze soba angazowanie sie w terazniejszosc.chce isc.byle dalej.byle mocniej.
"Niech myślą, co chcą, ale nie miałem zamiaru się utopić. Zamierzałem płynąć, dopóki nie utonę- a to nie to samo."
ide
|