|
Poniedzialek 2 . 08 . 2004
|
| 15:37 |
nie czekam juz...
|
|
Czwartek 25 . 09 . 2003
|
| 10:54 |
Przeszedles te droge od prawdy do slowa. Nie ukryjesz niczego, jeśli pragniesz, jeśli chcesz, czekasz i wierzysz. Wszystko przed Toba, jeśli masz dlonie wyciągnięte przed soba, jeśli jestes gotow łapać przeznaczenie. Wszystko się może wydarzyc, gdy slowa nie grzezna w gardle, gdy nie bije słabość blagajaca o znieczulenie.
|
|
Czwartek 29 . 05 . 2003
|
| 11:24 |
Pewnie znowu mi nie uwierzysz. Zapewne twoje przekonanie zawaha sie czy przestapic prog wiary, ale to zdarzylo sie naprawde. Nie odnosilas nigdy wrazenia ze to co widzisz, to czego doswiadczas tak naprawdę nigdy się nie wydarzyło? Nie chciałaś nigdy wyjrzeć przez okno i przedrzec palcami tapetę z pięknym krajobrazem? Nie chcialas nigdy skoczyc z okna swojego mieszkania i obudzic sie z grymasem nieszczesnego dowierzania prawdzie, prawdzie kpiacej sobie z Ciebie, krzyczacej szczebiotliwie, ze nie pokonasz zycia. Chcialabys wreszcie zdac sobie sprawe, ze to sie nie dzieje naprawde? Dotknij rekoma ziemi, przesyp przez palce wszystkie te chwile rzucone na pastwe losu, wznies twarz do slonca, niech zrenice poczuja bol istnienia. Nie widzisz tego co ja, a masz te same marzenia. Masz te same marzenia, ale one nie wzywaja Cie po imieniu. Imie Twe przezynajace papier znakami nienaturalnej wielkosci, wsiakajce w skore, przykuwajace Twa uwage gdy tylko czyjes gardlo wyda je ze swych czelusci. A gdyby tak jednym skinieniem palca nakazac umyslowi innym gloskom oddawac czesc, gdyby tak wyrzec sie calej przeszlosci tym mieniem naznaczonej, to co by zostalo? Czym lub kim bys byla? Czy Twoj swiat zmienilby oblicze i za tapeta zerwana palcami, przez przypadek wymierzonymi w przestrzen tuz za oknem Twego ducha, czy za ta wlasnie tapeta w dniu zrodzonym po smierci odniesionej w przypadku jej odwolania, ze wzgledu na wazna uroczystosc "zludzenia i pozoru", czy po tym wszystkim Twoj swiat rzucilby swe spojrzenie w inna doline, poderwal wzrok w inne niebiosa? Powiedz mi czy nie mialas kiedykolwiek wrazenia, ze to wszystko, co wyprawia zycie na czesc nieznanych Ci Bogow, nie dzieje sie naprawde? Istnieje poza tymi slowami prawda, ktora musisz odkryc, istnieje wiara, ktora przybedzie, gdy tylko rozpoznasz to jest realne, a co na miano rzeczywistego nie zasluguje. Istnieje swiat poza tym, ktory Ci przedstawiaja i Ty, wlasnie Ty, masz sile by sie do niego przedrzec. Brakuje tylko Ciebie. Zaistniejesz, gdy wyrwiesz sie ze zludzenia, gdy uwolnisz umysl z kajdan przekonania. Narodzisz sie, gdy chwila bedzie gotowa. Przestap prog wiary. Niczego nie tracisz. Daj zaistniec zycu, ktore rodzi sie w Tobie od chwili pierwszego zwatpienia. Przekrocz wrota niepewnosci, przychylne mysli zatrzymaja je dla Ciebie otwarte. Jesli chechcialbys powrocic. Lecz nie powrocisz. Porwany przez wir. wciagniety w rytm, wyrwany z szumu, nie powrocisz. Pozostaniesz tam na zawsze. Tylko uwierz, ze tak m o z e sie stac, ze t o juz sie zdarzylo. Naprawde.
|
|
Sroda 28 . 05 . 2003
|
| 19:13 |
Posluchaj. Chce zeby mi sie przysnil sen. Nie. Nie tak zwyczajny. Magiczny. Taki, ktory mnie zbudzi w srodku nocy i ktory bede przeklinal, albo ktory zapragne by stal sie rzeczywistoscia. Chce zeby przysnilo mi sie zycie. Chce zeby sen przywrocil uczucia. By serce poczulo swe powolanie. By zabilo mocniej, wzburzylo fale milosci, milosci zycia, gdy zechce uciec przed koszmarem, badz milosci zycia, gdy zechce marzenie spelnic.
|
| 19:11 |
To smieszne jak sie zachowujesz odchodzac stad. Nie, nie zatrzymam Cie. Nie chce splamic sie niespelnieniem. Wiedz, ze wierzylem w ten swiat, wierzylem w slowa, ktorymi leczono mnie z choroby zycia. Wierzylem, ze istnieje dobro. Ale teraz odchodzisz. Zabierasz ze soba caly moj swiat, niewazne jak niedoskonalym by byl i tak zawsze byl lepszy od ICH swiata. Ale zabierasz mi teraz i to. Zabierasz wiare. Nie. Nie musisz sie czuc winny, stworzyles mnie, dzielo zostalo skonczone, natchnienie wzywa z innego swiata, z innej swiata strony.
|
|
|